Nie lubię zabierać ze sobą zbędnego balastu. Wszędzie gdzie mogę staram wybrać się na lekko – bez dętki, pompki, łatek, kluczy… Tyczy się to zarówno treningów jak i zawodów. Wyjątkiem są tu etapówki, które w jakiś sposób wymuszają przeważnie zabranie plecaka a w nim pewnych rzeczy ze sobą – nieukończenie kilkudniowych zawodów przez laczka na ostatnim etapie mogłoby odbić się zbyt dużym echem na psychice. Podsumowując całokształt jest to oczywiście głupota i pewnie kiedyś (tfu, tfu, tfu) przyjdzie mi szukać awaryjnej opcji powrotu z jakiejś wsi oddalonej 100 km od domu. Postanowiłem więc poszukać odpowiedzi dlaczego tak się dzieje… Winnego znalazłem bardzo szybko – nie mam odpowiedniego sprzętu. Tak! Ten argument działa wszędzie i na wszystko – no może poza rozmowami z moją żoną na temat mycia okien w domu na wiosnę – tutaj jest mało skuteczny. No ale rozmowy z żoną to zupełnie inna specyfika… 😉 W tematach rowerowych ma on jednak dosyć stabilne fundamenty przez braki narzędziowe, które uzupełniłem nabywając jakiś czas temu odpowiedniego multitool’a oraz posiadanie starej, ręcznej pompki z pewnego niemieckiego marketu, która podaje w porywach 0,1 atmosfery na 90 minut pompowania. Jest to efektywność niewystarczająca do uporania się z brakiem ciśnienia w oponie przed zachodem słońca dlatego rozsiadłem się ostatnio wygodnie w fotelu i postanowiłem poszukać czegoś bardziej skutecznego. Wybór jest ogromny i każdy, nawet największy malkontent znajdzie dla siebie coś odpowiedniego pośród dostępnego asortymentu. Po przeanalizowaniu wielu pozycji i przeczytaniu opinii dostępnych w necie zakończyłem rundę wstępną i skupiłem się na poszukiwaniu tej jedynej pośród pompek marki Lezyne.

Zastanowiłem się raz jeszcze czego tak naprawdę potrzebuję i po odpowiednich konsultacjach społecznych mój wybór padł na Road Drive HP S ABS w wersji 160psi 180 mm. Szybkie zamówienie i mogłem spokojnie oczekiwać na przedarcie się mojej wybranki przez gąszcz przedświątecznych zamówień i dostaw.

Pierwsze wrażenie…

Przesyłka z cyklotur.com dotarła w ekspresowym tempie podczas mojej nieobecności i grzecznie czekała na mój powrót. Gdy dotarłem do domu i otworzyłem paczkę to naprawdę się zdziwiłem. Pierwsza myśl – jeju jaka ona malutka i cieniutka… Wybrana przeze mnie wersja Lezyne Road Drive HP jest naprawdę małych rozmiarów.

Jej długość (jak można dosyć łatwo wydedukować z pełnej nazwy) to 180 mm przy grubości zaledwie 20 mm. Będzie ona również odpowiednia dla pasjonatów kolarstwa z fetyszem wagowym bo waży jedynie 82 gramy. Niech jej wymiary i waga nie zwodzą jednak nikogo gdyż konstrukcja jest naprawdę solidna jak na takie maleństwo. Pompka wykonana jest z aluminium w technologii CNC, która dla tych bez zmysłu inżynierskiego (wliczając mnie..) oznacza wykonanie przez obrabiarki wyposażone w skomputeryzowane układy sterowania. Widać tutaj precyzję, dopasowanie i jakość wykonania z których słynie firma Lezyne.

W korpusie pompki ukryty jest wężyk ABS Flex Hose Speed, który wyposażony jest w Air Bleed System mający za zadanie ułatwiać jego usunięcie z zaworu i eliminować ryzyko odkręcenia gwintu rdzenia po napompowaniu. Wężyk zakończony jest z jednej strony zaworem do pompowania wentyli Presta, z drugiej strony zaworem na wentyle Schradera czyli popularne „samochodówki”. W zestawie z pompką otrzymujemy też uchwyt wyposażony w dwie śrubki i rzep dzięki, którym możemy przymocować pompkę do ramy jeśli ktoś jest wyznawcą stylówy lub ma awersję do chowania sprzętu po kieszeniach czy w (znienawidzonym..) plecaku.

Ucieszyłem się bardzo z tego rozwiązania chociaż kolega doradzający w wyborze sprowadził mnie na ziemię oświadczając, że to teraz taki standard… – moja dotychczasowa, marketowa turbo – sprężarka na ten przykład uchwytu nie miała więc chociaż dla mnie jest to plus 😉 Sama pompka ma mi głównie służyć w rowerze szosowym dlatego jest to wersja HP czyli przystosowana do tłoczenia wysokich ciśnień. Według producenta maksymalne wartości jakie przy jej użyciu możemy uzyskać to 160 psi lub inaczej mówiąc 11 atmosfer. W obecnie używanych oponach w MTB nie przekraczam wartości 2-3 barów w zależności od zestawu a w szosie jest to max 7 barów. Tak więc zapas „mocy” powinien być.

Jak to wygląda w praktyce…

Testy przeprowadziłem na obydwu płaszczyznach – zarówno na oponie szosowej jak i na oponie w hard-tail’u. Obie wersje działają u mnie na zaworach Presta. Zdaję sobie sprawę, że takie pompowanie w warunkach domowych nie ma wiele wspólnego ze sprawdzianem w rzeczywistości podczas zawodów czy treningu. Na szczęście w urealnieniu zadania przez stworzenie presji czasu, podniesienie tętna i nerwy pomogła mi szanowna małżonka, która podczas trwania eksperymentu informowała mnie o zaległych porządkach, umytej podłodze, świętach, gościach i coś o ubłoconych rowerach w domu… Na pierwszy ogień poszła szosa. Powietrze spuszczone, zawór otwarty, wężyk wkręcony. Opona łapie powietrze momentalnie – niebo a ziemia porównując z moją starą pompką.

Nabicie kilku barów oczywiście nie jest tak szybkie jak w pompce nożnej, z tym trzeba się pogodzić. Końcowe dobijanie do 7 atmosfer też zajmuje chwilę jednak nie wymaga uzyskania tętna maksymalnego i nadwyrężania mięśni ramion. Nie ustawiałem stopera w związku z częstym sprawdzaniem nabicia opony organoleptycznie i manometrem, ale wynik jest naprawdę bardzo dobry. Wszystko poszło szybko i sprawnie, obudowa jednak trochę się nagrzała. Z ciekawości chciałbym zobaczyć kogoś ładującego nią 11 atmosfer 🙂

W drugim podejściu sprawdziłem zdolności tego maleństwa na oponie MTB. Tutaj z jednym małym zastrzeżeniem – opona jest na mleczku tak więc nie spuszczałem powietrza do zera. Niby święta Bożego Narodzenia to czas wybaczania, nie chciałem jednak ryzykować rozmów z moją drugą połową przez kolejne kilka dni na temat porozlewanego po podłodze mleczka. Temat błota z opon w zupełności mi wystarczy.

Proces przebiegł również sprawnie. Widać jednak od razu, że pompka ukierunkowana jest na tłoczenie powietrza pod dużym ciśnieniem a nie o dużej objętości. Nabicie opony do 2,5 bara zajęło trochę czasu jednak wszystko w granicach rozsądku i bez siedzenia nad oponą długimi minutami.

Czytając komentarze w internecie można napotkać czasem uwagi na temat przypadkowego wykręcania rdzenia w zaworach Presta razem z wężykiem po pompowaniu tego typu pompkami. W przypadku tego modelu problem rozwiązuje zawór ABS, który wyrównuje podciśnienie. Podczas testów głowica wężyka schodziła bezproblemowo. Za to przez moje gapiostwo udało się lekko odkręcić cały wentyl od obręczy (opona zalana mlekiem) w związku z tym, że przy odkręcaniu nie zmieniłem kierunku działania zapatrzony w telewizor. Tak więc przed wypadem w trasę warto przećwiczyć pewnie kilka zakresów ruchów żeby nie trudzić się potem w padającym marznącym deszczu z gwintami klnąc pod nosem. Wartą zauważenia jest gumowa nakładka znajdująca się na korpusie pompki, na którą nachodzi rączka. Zabieg ten ma za zadanie blokować przed samoczynnym rozkładaniem i ruchem tłoka podczas transportu – wiem, banał, ale jak bardzo praktyczny… Kolejnym niby mało ważnym detalem, który mnie akurat bardzo mocno cieszy jest brak wydawania przez pompkę podczas pracy dźwięków w stylu klikania, siekania, ubijania czy z czymkolwiek innym się to komuś jeszcze kojarzy. Zdarza się to w innych produktach i doprowadza mnie zawsze do szału.

Podsumowując…

Road Drive HP to zgrabna, solidna pompka bardzo dobrze wywiązująca się z zadań do których została stworzona. W związku z kompaktowymi wymiarami oraz małą wagą idealnie wpasuje się do kieszeni na ramę czy do plecaka jako narzędzie awaryjne na trasę. Jakość wykonania i użyte materiały pozwalają sądzić, że służyć będzie wiele sezonów.

ZALETY:
– solidne i precyzyjne wykonanie,
– szczelność całej konstrukcji,
– niska waga,
– nie wydaje dziwnych dźwięków podczas pracy,
– spełnia swoje zadanie pompując do wysokich wartości ciśnienia w zgrabnym czasie,
– osobne podejście pod zawory Presta i Schradera,
– w sytuacji awaryjnej może pomóc w samoobronie 😉

WADY
– nie jest to najtańsza opcja (pamiętajmy jednak, że za jakość i pewność warto dołożyć kilka złotych),
– brak możliwości zmiany HP/HV co byłoby idealnym rozwiązaniem, tutaj jednak są inne modele warte uwagi,

WERDYKT:
Pewne jest jedno – mała rzecz a cieszy! Zobaczymy jak będzie spisywała się w warunkach bojowych, ale na ten moment oceniam ją jako super zakup!

Pompka Lezyne Road Drive HP S ABS – maleństwo do zadań specjalnych
avatar
%d bloggers like this: