SŁOWO WSTĘPU czyli po co to:
Wiele ostatnimi czasy podsumowań dookoła. Niektórzy podsumowują rok prezydentury, inni czas panowania prezesa, tego prezesa. Podsumowywaliśmy występy naszych grajków na Euro a zaraz będziemy też podsumowywać występy naszych olimpijczyków w Rio. Idąc tym tropem stwierdziłem, że warto podsumować ostatnie kilka miesięcy mojej znajomości z rowerem Canyon Spectral AL 8.9, która trwa od końcówki kwietnia tego roku. Nie jest to żaden pro test bo takowych na necie jest mnóstwo. Jest to raczej luźna recenzja i podsumowanie dotychczasowych doznań i przeżytych wspólnie chwil. Co ważne zdjęcia do testów nie zostały zrobione w żadnej kultowej lokalizacji związanej z kolarstwem górskim a w płaskich jak japońskie tyłki Lasach Zakrzewskich. Mogę jednak zapewnić, że przejechane na tym rowerze takie etapówki jak Beskidy Trophy czy MTB Trilogy, zawody Enduro MTB Series Presieka i dziesiątki treningów w ciężkim terenie dają mi jakiś tam przegląd sytuacji.

GENEZA czyli dlaczego do tego doszło:
Dlaczego po latach tułaczki na rowerze HT przyszedł mi do głowy pomysł na zakup „full’a”? Pytanie retoryczne dla każdego wkręconego w ten sport 😉 Po zmaganiach na ciężkich etapówkach na „sztywniaku” i mając w głowie plany na kolejne lata nie było innej opcji. Małym problemem okazała się domowa opozycja w postaci mojej ukochanej małżonki. Rozpoczęła się operacja „Jak przekonać kogoś kto nie jeździ na rowerze, że sztywniak i szosa to za mało”. Na początku szukania „wybrańca” trzeba było wykazać się niezłym orientem żeby uniknąć niewygodnych pytań i ukrywać się z przeglądaniem stron www 😉 Ktoś uczynny zaproponował nawet opcję na wskazanie nowego sprzętu jako nagrody wylosowanej w tomboli podczas zawodów w Chorwacji jednak umówmy się – nie miało to szans na powodzenie 😀 Zwłaszcza, że małżonka z powodzeniem mogłaby pracować w wydziale śledczym. Gdy zamówienie było już w realizacji można było powoli oswajać drugą połowę z nowym członkiem rodziny. Gdy karton stanął już drzwiach przywieziony przez kuriera to stanął – cytując Hannę Gronkiewicz – Waltz – „…na ch… drążyć temat…” Innym potencjalnie trudnym tematem okazał się wybór modelu. Prześwietliłem ofertę firmy Canyon kilkadziesiąt razy, w każdej konfiguracji. Wybór okazał się finalnie dosyć prosty gdyż jedynym modelem oferowanym na kołach „29 w interesującej mnie specyfikacji był właśnie Spectral 8.9. Przy moich gabarytach żadne inne koła nie wchodziły w grę. Ostatnią zagwostką był materiał z jakiego miała wykonana być rama. Od początku miało to być aluminium w związku z ciężkim przeznaczeniem sprzętu jednak na końcu poszukiwań byłem już coraz bliżej karbonu… Zadziałał jednak czynnik CCC i stanęło na tańszym aluminium.

ZAMÓWIENIE, DOSTAWA, SKŁADANIE czyli endorfinki kontratakują:
W normalnych warunkach nie opisywałbym tego elementu jednak ostatnio wiele kwasu wylało się na firmę Canyon w związku z opóźnieniami w dostawach. Znam osoby, które zamawiały rowery latem z terminem dostawy prawie, że na dniach a jeszcze w grudniu wypatrywały kuriera przez okno… Na mieście mówiono, że Canyon dołączył do grona wielu firm, które prawie rozłożyły się na łopatki zmieniając swój system informatyczny dodatkowo przenosząc swoją produkcję i magazyn za jednym zamachem. Mimo, iż pracownikiem firmy Canyon nie jestem i nie będę wnikał w szczegóły to jedno jest pewne – stracili w rynku dużo reputacji. U mnie z dwoma pierwszymi rowerami tej marki nie było żadnych problemów – zamówienie, kurier, gotowy na trening po trzech dniach od zakupu. Może miałem szczęście, ale w przypadku Spectrala również wszystko odbyło się według założeń. Jedynym opóźnieniem była moja zwłoka ze złożeniem zamówienia w związku z chwilowym brakiem dostępności koloru, który sobie upatrzyłem. A wiadomo, że full musi być czarny 😉 I tak w niecały miesiąc od kliknięcia „KUP” rower przyjechał ze mną do domu na powrocie z chorwackiej etapówki 4 Islands MTB. Tutaj ogromne podziękowania dla kolegi Marka, który nadzorował zamówienie podczas mojej nieobecności w kraju i dostarczył je na umówiony adres. Raz jeszcze dziękuję bardzo za pomoc!

1Mimo, że na samej etapówce było cudownie to po powrocie z kamienistej Chorwacji miałem roweru w każdej postaci po dziurki w nosie. Tym sposobem karton z full’em poleżał pewien czas w pokoju. Gdy po kilku dniach odpocząłem zaczęła się zabawa. Jak w przypadku każdej dostawy z tej firmy wszystko super zapakowane, zabezpieczone, poukładane – niemiecka precyzja… W komplecie klucze Canyon Torque Wrench, pompka Canyon Shock pump do amortyzatora i dampera, cała masa instrukcji i pozostałości po montażu osprzętu. Wszystko zapakowane w ładnym etui razem z instrukcją i grubym podręcznikiem mającym pomóc w eksploatacji roweru. W kartonie doszedł również zamówiony w promocyjnej cenie zapasowy hak oraz multitool Topeak Hexus II. Składanie nie zajęło dużo czasu bo jakieś 75% roweru było już złożone. Następnie przyszedł czas na regulację, dopasowanie szczegółów i pierwsze przymiarki. Gdy postawiłem Spectrala koło zaprawionego już w bojach Grand Canyon’a moje pierwsze wrażenie było – łoł ale on jest wielki. Mimo, iż w obu przypadkach wybrane ramy to XL-ki to Spectral jest przede wszystkim dłuższy i szerszy a siedząc w pozycji „do jazdy” ma się wrażenie, że siedzi się wyżej niż na sztywniaku. Jednak ze spokojem – wszystko pasowało jak ulał!

RAMA, KIERA I CO TAM NA NIEJ czyli dobra baza, dźwignie i inne manetki:
Wspomniany już wcześniej kolor „black stealth” daje naprawdę wyśmienity efekt wizualny 😉 Czarna, matowa anoda z ledwo widocznym oznaczeniem producenta i modelu to minimalizm w czystej postaci. Sama konstrukcja dobrze dopracowana, spawy nie kłują w oczy jak bywa to czasem przy innych rowerach. Rama oklejona również od spodu grubą folią co skutecznie niweluje złe zamiary kamieni odrywających się od szlaków. Główka taperowana z krótkim mostkiem 70 mm co poprawia „pewność” pozycji. Szeroka i płaska kierownica Canyon H13 Flat AL 750 mm nadaje anielski spokój i pewność jeździe nawet w bardzo trudnych warunkach. Wszystko to oparte na sterach Cane Creek 40.

2Co do chwytów Ergon GE1 Slim robią swoją robotę – nieważne czy suche czy mokre lub pokryte błotem. W sztywniaku miałem takie same – wymieniłem je kiedyś na piankowe i w ciężkich warunkach atmosferycznych zdarza się im „jeździć” po kierownicy. W przypadku Ergonów nie ma szans na takie problemy. W operowaniu pomagają dwukierunkowe manetki Shimano Deore XT 11s w technologii Dyna – Sys, dźwignie hamulcy XT oraz „przycisk” regulowanej sztycy.

3Jedyną rzeczą do której mogę się przyczepić to prowadzenie linek a dokładniej ich przymocowanie do ramy. W moim egzemplarzu od samego początku uchwyty wyskakiwały z ramy powodując denerwujące wiszenie pancerzy chociaż wiem, że w innych egzemplarzach nie było raczej takiego problemu. Pewien kolega mówił nawet „przecież można reklamować” a nawet „przecież można dokupić”, ale nigdy na takie pierdoły nie starczyło czasu. Problem zakończył się raz na zawsze podczas lotu przez kierownicę podczas zawodów enduro w Przesiece gdzie siła upadku skręcając kierownicę wyrwała wszystkie uchwyty na ramie i wyrzuciła je gdzieś w błoto. Zastąpiły je stylowe, czarne pro trytki wręcz stworzone do mojego Spectrala 😉

4Wracając jeszcze do specyfikacji roweru – zmontowanego całość, „na gotowo”, według informacji ze strony producenta to 13,1 kg. Nie jest to może rekord świata, ale jak na rower enduro całkiem spoko. Poza tym w przypadku tego akurat roweru nie chodzi aż tak bardzo o jak najniższą wagę…

KOŁA I HAMULCE czyli co się toczy, jak się toczy i jak to zatrzymać:
Producent uzbroił Spectrala AL. 8.9 w nowe hamulce XT z tarczami mocowanymi na 6 śrub – przednimi w rozmiarze 200 mm i tylnymi o średnicy 180 mm.

5

6Może i nowa generacja jest trochę bardziej upierdliwa niż stare XTki, ale swoją pracę wykonują doskonale – a dobrze jest wiedzieć, że będziesz w stanie zatrzymać się kiedy najdzie Cię na to ochota 😉 Rower toczy się na oponach firmy Continental w rozmiarze 2.4., obie w wersji PROTECTION z wzmocnionymi ściankami. Na przodzie drogę toruje Mountain King II a oponą napędową jest X-King. Opony doskonale spisywały się w każdym testowanym terenie – od kopnego piasku, przez błoto i korzenie do ostrych kamieni, na skałach kończąc.

7

8Na pewno pomogło tu zalanie ich mlekiem, wybór padł na rodzime Trezado, zaraz po kupnie oraz obniżenie ciśnienia w porównaniu do tego co byłoby odpowiednie na dętkach przy mojej masie. Opony po wszystkich atrakcjach sezonu trzymają się bardzo dobrze od strony bieżnika, jedyne do czego można się przyczepić to widoczny w niektórych miejscach przeplot. Całość kół dopełniają obręcze DT Swiss M 1700 Spline Two o szerokości 22,5 mm na szprychach „straightpull”. Cały komplet, jak do tej do tej pory, doskonale daje sobie radę z wożeniem mojej niemałej przecież masy po bardzo trudnych trasach.

ZAWIESZENIE czyli każdy wie, że miękko być musi:
Gdy zacząłem szukać roweru do „cięższych zastosowań” w mojej głowie widniała istotna kwestia – skok musi być duuuuży… Gdyby ktoś zapytał jak duży odpowiedź poszłaby pewnie w kierunku klasyki kabaretu czyli „bez kozery powiem pińcet…” Na szczęście „pińcet” jest niemożliwe, ale startując w głowie od 160 czy 150 mm musiałem zadowolić się skokiem 130 mm zarówno z przodu jak i z tyłu maszyny. Z perspektywy czasu – czy potrzebuję więcej? Raczej nie, chociaż w głowie mam niecny plan żeby przód wrzucić na 140 mm w ramach testów. Wracając do samej specyfikacji modelu to Spectral porusza się na widelcu RockShox PIKE RCT3 Solo Air o wspomnianym już skoku 130 mm, regulacją tłumienia kompresji oraz z trzema trybami pracy regulacji wolnej kompresji: open, platform i lockout.

9Masywne golenie 35 mm, w porównaniu do sztywniaka, dają o wiele większy komfort jazdy. O amortyzację czterech liter dba kultowy damper Cane Creek DBInline z czterema parametrami do regulacji. Mamy więc regulację szybkiej i wolnej kompresji oraz szybkiego i wolnego powrotu. Wynikiem dobrego ustawienia tych parametrów jest oczywiście doskonała praca zawieszenia niezależnie od charakterystyki trasy. Na uwagę zasługuje również dźwignia CS Climb Switch, która umożliwia szybkie przestawienie dampera w momencie gdy zaczyna się sztywny podjazd. Climb Switch nie utwardza zawieszenia jak większość tego typu rozwiązań, a zmniejsza wolną kompresję oraz wolny powrót dzięki czemu tylne koło lepiej pokonuje nierówności na podjazdach i nie podskakuje.

10Jest to robione na tyle skutecznie, że nie odczuwa się męczącego efektu bujania na podjeździe. Wiadomo – nie jest to sztywniak jednak rower zachowuje się w takich sytuacjach bardzo dobrze. Na kalibrowaniu SAGu i testowaniu ustawień spędziłem trochę czasu, pomocny był tutaj kolega Kot, który w szerokiej relacji wprowadził mnie w tajniki tych ustawień. Na początku jednak, dobrą opcją wydaje się być skorzystanie z podpowiedzi ustawień pod dany model roweru zapisanych przez producentów – w szczególności jeśli chodzi o damper. Jedno jest pewne – zarówno widelec jak i damper pracują wyśmienicie, bez zastrzeżeń. Pozwalają doskonale wyłapywać wszelkie nierówności terenu od tych najmniejszych po naprawdę ciężkie przeprawy. Czasami przy zjeździe z prędkością 70 km/h w dół zbocza trzeba uważać żeby za komfortowo nie rozsiąść się na tej kanapie i zbytnio się nie zrelaksować bo konsekwencje mogą być dosyć poważne.

SZTYCA I SIODŁO czyli pro obsłużone cztery litery:
Siodło Ergon SME 30 Evo jest dobrym rozwiązaniem dla full’a. Nie jest to sztywna i twarda produkcja, ale nie ma też obaw o zapadnięcie się w nim podczas jazdy 😉 Oferuje ono dużą swobodę ruchu, a jego kształt sprzyja częstym zmianom pozycji z siedzącej do stojącej podczas zjazdów.

11Jednak prawdziwym hitem dla kogoś kto przesiadł się ze sztywniaka gdzie nie było tego cuda, czytaj dla mnie, jest sztyca RockShox Reverb Stealth. Jedno jest pewne – sztyca „myk – myk” jest wynalazkiem na skalę galaktyki a jej twórca powinien dostać nagrodę Nobla 🙂 W przypadku Spectrala AL. 8.9 jest w pełni zintegrowana, o średnicy 30,9 mm, ze skokiem 125 mm. To cudo naprawdę mocno ułatwia życie.

12Chwilę zajęło mi żeby opanować manetkę i zgrać jej działanie, zwłaszcza z nagłymi zmianami w specyfikacji terenu, ale po kilku testowych jazdach weszło mi to w nawyk i kciuk sam wędruje w odpowiednie miejsce. Podczas Salzkammergut Trophy, gdzie jechałem na sztywniaku dwa dni po etapówce ukończonej na Spectralu, co zjazd łapałem odruchowo za kierownicę szukając manetki. Natura potrafi jednak być okrutna, nie było jej tam, co kilkukrotnie odczuły mocno pewne części mojego ciała.

NAPĘD czyli jak to rozbujać:
Spectral obsługiwany jest przez napęd w konfiguracji 2 x 11 w klasie XT. Tylna przerzutka Shadow Plus o długim wózku dobrze gra z kasetą w konfiguracji 11 – 40.

13Przód to korba z koronkami 26 oraz 36 i wkładem suportu Shimano Pressfit. Całość łączy łańcuch tej samej klasy, tego samego producenta z bardzo pomocnym napinaczem, którym cieszyłem się jednak dosyć krótko bo urwałem go podczas bliskiego kontaktu z drzewem na Beskidy Trophy.

14Napęd doskonale przeżywał wszelkie trudy zawodów a poza śniegiem maczałem go chyba i panierowałem we wszystkim w czym się da… Jedyną kwestią nad którą się zastanawiam jest wymiana kasety na konfigurację 11 – 46. Nie jest to jednak problem sprzętu a mojej słabej nogi, która na bardzo sztywnych podjazdach nie dawała rady wdrapać mnie na górę i czasami próby musiały kończyć się wędrówką z buta….

DODATKI czyli czekoladowa posypka na torcie:
Spectral AL 8.9 to rower kompletny. Przed pierwszą jazdą musiałem zainwestować tylko w dwa elementy. Pierwszy to raczej budżetowy błotnik Btwin Flash, który za śmieszną cenę doskonale chroni golenie przed natarczywymi atakami błota i innych, mniejszych kawałków podłoża. Drugim były pedały Time Z, które doskonale wpisały się design’em w wygląd a ich funkcjonalność i bezproblemowość z wypinaniem (system ATAC) na głowę biją system SPD.

15Time’y zamontowałem w wersji dla amatorów z 13 stopniowym kątem wypięcia. Może kiedyś przyjdzie taki czas, że nie będę się bał wkręcenia pięt w szprychy 😉 i przestawię je na wariant pro z kątem 17 stopni. Na tę chwilę jednak zostaje jak jest. Warto podkreślić, że pedały dawały radę w najcięższych warunkach gdy buty pokrywała kilometrowa warstwa błota i nigdy nie sprawiły problemów z wpinaniem.

PODSUMOWANIE czyli co z tego wynika:
Patrząc z mojego poziomu Spectral AL. 8.9 to doskonała konstrukcja do cięższych zastosowań niż sztywniak jednak i na trasy dla sztywniaka się nada. Jest to rower bardzo wszechstronny i pozwalający wykorzystać swój potencjał, który wybacza wiele błędów w technice jazdy oraz pozwala na swobodną naukę niełatwego rzemiosła jakim jest kolarstwo górskie.

16Kolejną kwestią, równie istotną, jest relacja jakości do ceny, która jak zawsze w przypadku marki Canyon jest bardzo odpowiednia. Wydając ciężko oszczędzane pieniądze otrzymujemy wspaniale wykonany rower z nowoczesną geometrią, solidnym osprzętem w atrakcyjnej cenie. Niestety z tego co mi wiadomo Spectral na kołach 29 cali wychodzi z oferty firmy, taka informacja przynajmniej trafiła do mnie w ostatnim czasie. Może ktoś wie więcej na ten temat… Najbliżej w podobnej specyfikacji będzie model Nerve. Jedak gdyby ten model nie przypadł komuś do gustu to Canyon ma na szczęście w swojej ofercie mnóstwo sprzętu, każdy na pewno znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Canyon Spectral AL 8.9 – czarny diabeł górskich bezdroży…
avatar
%d bloggers like this: